Doradca zawodowy a rodzic i dziecko – moderator czy mediator?

Uczniowie ostatniej klasy szkoły podstawowej nie mają łatwego życia. Od początku roku szkolnego, czy tego chcą czy nie, są „bombardowani” przekonaniami, jak ważny to rok. Słyszą, że czekają ich trudne egzaminy i dobrze byłoby, gdyby od początku intensywnie się do nich przygotowywali. Nauczyciele, w dobrej wierze, chcą jak najlepiej przygotować swoich uczniów. Rodzice też zrobią wszystko, aby ułatwić ten trudny czas. Zapisują na dodatkowe lekcje czy korepetycje, żeby zapewnić „lepszy start w życie”. Wybór przyszłej szkoły może zadecydować o późniejszej ścieżce zawodowej, karierze i sukcesie w pracy.

 

Ale chwileczkę, stop…

Czy o to właściwie chodzi? Czy wybranie najlepszej szkoły z rankingu zapewni szczęście i karierę zawodową? Kto właściwie ma pomóc odkryć młodym ludziom, kim są? Co oznacza dla nich „dobry wybór”?

Okres dorastania jest niezwykle trudny. Młody człowiek intensywnie się zmienia – mówiąc krótko – dojrzewa. Zaczyna kształtować się jego osobowość. Skąd młoda osoba ma wiedzieć, co jest dla niej dobre, co lubi, w którym kierunku podążać. Często pojawia się mętlik, a wtedy łatwo wybrać cokolwiek, żeby wszyscy „dali już spokój”.

 

I tutaj pojawia się doradca zawodowy

Naprzeciw potrzebom oraz oczekiwaniom dzieci i rodziców przychodzi doradca zawodowy. Próbuje wsłuchać się w potrzeby obojga, a potem wspólnie zaprojektować odpowiednią ścieżkę edukacyjną. Ma za zadanie pomóc dziecku, ale stara się zrozumieć obawy rodziców. Często podczas spotkań słyszy, że „z niejednego pieca chleb już jedli”, znają życie, dlatego chcą, żeby ich dziecko miało lepiej, łatwiej. Chcą je uchronić przed niepowodzeniami i złymi emocjami. Są dojrzali, odpowiedzialni, wiedzą czym jest prawdziwe życie i jak bywa trudno. Dlatego często wydaje się im, że mają prawo decydować, co ma zrobić ich dziecko, do jakiej pójść szkoły i jaki profil kształcenia wybrać. Z drugiej strony doradca rozmawia z uczniem – młodym człowiekiem, który ma swoje pasje i zainteresowania, jest pełen energii i zapału. Dla niego najważniejsze jest to, żeby szkoła była taka, aby w ogóle chciało mu się do niej chodzić. Co dalej? Jaki zawód potem będzie mógł wykonywać? To czasem dla niego zupełna abstrakcja.

To właśnie młody człowiek cały czas czuję presję – ze strony nauczycieli i rodziców. Nieustannie słyszy, że trzeba się uczyć i zdać dobrze egzaminy, bo tylko wtedy ma szansę dostać się do dobrej szkoły. Ale co on na to? Po co mu dobra szkoła, co to dla niego znaczy. Przecież wcale nie lubi się uczyć, a tam na pewno będzie trzeba. Ratunku…

Wówczas doradca zawodowy staje pomiędzy dwiema stronami i próbuje znaleźć rozwiązanie. Czasami bywa tak, że podczas pierwszego spotkania u doradcy, rodzic i dziecko w ogóle zaczynają się słuchać i rozumieć. Wcześniej owszem rozmawiali, ale każdy chciał postawić na swoim, a nie poznać drugi punkt widzenia.

 

Na początek…

Podczas rozmowy doradca stara się wybadać wszystko, co może świadczyć o tym, kim jest dziecko. Jakie ma zainteresowania i mocne strony. Pyta o najmłodsze lata jego życia, co lubiło robić, w co najbardziej się bawić. Czasami zastanowienie się, czy wolało układać puzzle, rysować, grać w planszówki czy biegać z kolegami, potrafi dużo powiedzieć o jego predyspozycjach. Patrzymy na okres dużo przed rozpoczęciem szkoły, bo wybór ścieżki edukacyjnej i zawodowej jest procesem, który rozpoczyna się już w dzieciństwie. To nie ostatni rok w szkole powinien determinować przyszłe wybory edukacyjne, ale wszystko to, co zaczęło kształtować osobowość już dużo wcześniej.

Pierwsze spotkanie to nie tylko rozmowa. Uczeń wykonuje badania predyspozycji zawodowych. Ich wyniki oraz wszystko to, czego dowiedzieliśmy się podczas wywiadu składa się w całość, którą możemy omówić najpierw z dzieckiem, a później wspólnie z rodzicami. Dopiero na tej podstawie przechodzimy do analizy ofert szkół.

Ważnym elementem procesu doradczego jest edukacja zawodowa. Zależy nam na tym, aby młoda osoba dowiedziała się, na czym polegają różne zawody i jaką drogę trzeba przejść, aby zdobyć wymarzoną pracę. To wszystko staramy się robić nie zapominając z kim mamy do czynienia. Wiemy, że głoszenie pustych regułek może szybko zostać rzucone w niepamięć. Dlatego staramy się korzystać z różnego rodzaju interaktywnych metod, bo to one w dużo większym stopniu są w stanie trafić do naszego młodego klienta!

 

Dwie indywidualności

W całym procesie doradczym rodzic nie może zapominać, że on i jego dziecko to dwie zupełnie inne osoby. Niekoniecznie mające takie same potrzeby i pomysły na przyszłość. Kluczem do sukcesu jest tutaj wzajemne słuchanie i rozumienie swoich potrzeb nie tylko podczas spotkania z doradcą, ale na co dzień. Doradca, jako mediator zrobi wszystko, żeby pomóc obojgu, ale pamiętajcie: najważniejsze zadanie należy do Was!

 

 

Umów się z dzieckiem na spotkanie – KLIK
Data: 05 marca, 2020 Wyświetlenia: 301
Urszula Stachowiak

Urszula Stachowiak